wbijam sobie nóż
z precyzją milimetrów
patrząc na ostrze
z którego spływa krew
wiedząc dokładnie
gdzie zaboli najmocniej
pcham je coraz głębiej
dotykając
najdelikatniejszej cząstki
chwilę później
gwałtownie odrzucam
narzędzie zbrodni
ściskam ranę
głaskam
bandażuję
przepraszam
we łzach
pytając dlaczego
gubię odpowiedź
w gąszczu szeptów
drżę
obejmując swoją duszę
wystraszona patrząc
w swoje ciemne odbicie
chcę uciec jak najdalej
trzymając się jak najmocniej
za ręce które ranią
i kochają
jednocześnie
czwartek, 27 września 2018
wtorek, 25 września 2018
ciało
moje ciało uciekało-
nogi pobiegły radośnie przed siebie
ręce przytuliły kogoś i odeszły
głowa oderwała się by w spokoju myśleć
oczy obróciły się w kierunku nieba
usta rozciągnęły się leniwie w uśmiechu
włosy odleciały głaskane przez wiatr
korpus poturlał się na bok i odpoczywał
serce podskakiwało wesoło własnym rytmem
płuca westchnęły głęboko powietrzem
moje ciało uciekało przede mną
a ja w formie duszy
kołysałam się bezsilna w pustce
patrząc z rozpaczą
jakie to wszystko było szczęśliwe
beze mnie
nogi pobiegły radośnie przed siebie
ręce przytuliły kogoś i odeszły
głowa oderwała się by w spokoju myśleć
oczy obróciły się w kierunku nieba
usta rozciągnęły się leniwie w uśmiechu
włosy odleciały głaskane przez wiatr
korpus poturlał się na bok i odpoczywał
serce podskakiwało wesoło własnym rytmem
płuca westchnęły głęboko powietrzem
moje ciało uciekało przede mną
a ja w formie duszy
kołysałam się bezsilna w pustce
patrząc z rozpaczą
jakie to wszystko było szczęśliwe
beze mnie
sobota, 22 września 2018
dusza
w szarym pyle
przyniesionym przez wiatr
błysnęła iskra
i powstała dusza
w chwale potęgi
pięła się do góry
płomieniami hartując
puste ciało
rozbudziła życie
rozpalając martwe serce
i nadała zwykłemu zwierzęciu
sens człowieczej egzystencji
przyniesionym przez wiatr
błysnęła iskra
i powstała dusza
w chwale potęgi
pięła się do góry
płomieniami hartując
puste ciało
rozbudziła życie
rozpalając martwe serce
i nadała zwykłemu zwierzęciu
sens człowieczej egzystencji
czwartek, 20 września 2018
Zakochana rzeka
Palce deszczu pieszczotliwie dotykały potężnego grzbietu góry. Jego dłonie ześlizgiwały się po niej w postaci małych, cichych potoków. Te, muskając skalne plecy, zsuwały się, by zasilić rzekę, która zakochana w górze od dawna, leżała pokornie u jej stóp. Teraz zaś, dzięki wodzie z nieba, podnosiła się stopniowo, złakniona dotyku kochanki. Chciała zaprezentować się z jak najlepszej strony, toteż zbudziła swe spokojne ciało i tańczyła przed górą, demonstrując swoją niszczycielską siłę. Skała stopniowo poddawała się wdziękom płynącej wody, bezsilnie tuląc się do jej kryształowych ramion. Rzeka naciskała na górę coraz mocniej, rozpaczliwie pragnąc dostać się do jej wnętrza. Jednak pomimo usilnych starań, serce wybranki pozostawało martwe, zimne i niewzruszone, poza jej zasięgiem. Kiedy deszcz przestał padać, rzeka poddała się. Opadała powoli opuszczona i zrezygnowana, delikatnie przejeżdżając po raz ostatni po skalistym ciele swojej kochanki. Ciężkie chmury, jakby zawstydzone, odsuwały się z nieba, ustępując miejsca słońcu. Gdy jego promienie przebiły się na ziemię, padły na skulone ciało wody, które zalśniło w jego blasku. Po potężnym górskim grzbiecie ściekały ostatnie krople deszczu, jakby skała uroniła ukradkiem łzy. Te wyschły jednak szybko, zanim zdążyły dotrzeć do rzeki, a góra już na zawsze pozostała samotną, nagą skałą.
środa, 19 września 2018
maska przyjaciela
rozszarpujesz moje serce
zębami zabierasz kawałki
siebie i zostaje tylko
dziura kwasem wyżarta pełna
pustki pulsującej bólem
wyślizgujesz się ramionom uciekasz
z życia mojego znikasz
ze wspomnień odchodzisz brutalnie
naciągasz maskę twarzy
nosisz bezczelnie imię przyjaciela
ukrywasz pod skórą inną duszę
zostawiasz mnie na kolanach
upadłą porzucasz udając
że nie czujesz nie rozumiesz
naszego świata nie widzisz
złej drogi którą podążasz
oddalasz się przekraczając
granice niewidzialne dla oczu
twoich które chcesz ślepe
mieć trzymać by widzieć Nic
zębami zabierasz kawałki
siebie i zostaje tylko
dziura kwasem wyżarta pełna
pustki pulsującej bólem
wyślizgujesz się ramionom uciekasz
z życia mojego znikasz
ze wspomnień odchodzisz brutalnie
naciągasz maskę twarzy
nosisz bezczelnie imię przyjaciela
ukrywasz pod skórą inną duszę
zostawiasz mnie na kolanach
upadłą porzucasz udając
że nie czujesz nie rozumiesz
naszego świata nie widzisz
złej drogi którą podążasz
oddalasz się przekraczając
granice niewidzialne dla oczu
twoich które chcesz ślepe
mieć trzymać by widzieć Nic
wtorek, 18 września 2018
kartka papieru
bądź moją kartką papieru
zapiszę cię uczuciami
ozdobię spiralą myśli
nie otwieraj ust
których wszakże nie posiadasz
przyjmij w milczeniu każde słowo
każdą gniewną linię
niepewną kropkę
wychudzony przecinek
otwórz swe ramiona
nakreślę ci na nich mapę duszy
udźwignij w ciszy jej ciężar
a na końcu we łzach
oddam ci swoje serce
bezbronne gorące
położę na twoich dłoniach
po bladej karcie spłynie krew
będziesz je posiadał
będziesz mógł zniszczyć
lub ukołysać
moje życie
zapiszę cię uczuciami
ozdobię spiralą myśli
nie otwieraj ust
których wszakże nie posiadasz
przyjmij w milczeniu każde słowo
każdą gniewną linię
niepewną kropkę
wychudzony przecinek
otwórz swe ramiona
nakreślę ci na nich mapę duszy
udźwignij w ciszy jej ciężar
a na końcu we łzach
oddam ci swoje serce
bezbronne gorące
położę na twoich dłoniach
po bladej karcie spłynie krew
będziesz je posiadał
będziesz mógł zniszczyć
lub ukołysać
moje życie
poniedziałek, 17 września 2018
kropla wszechświata
kropla wszechświata
zanurzona w twoich oczach
czarne dziury źrenic
pochłaniają mnie atom po atomie
czeka na mnie śmierć
otulona płaszczem próżni
nie dla mnie jest
niebo twych tęczówek
ja muszę dryfować
po nieznanej galaktyce duszy
odkryć twoją gwiazdę co zgaśnie
jak iskra życia w twym ciele
wypalona miłością
zacznie się zapadać
unicestwiając mały pył, którym jestem
odejdę z twoim sercem
pozostawiając ci
kolejną czarną dziurę w duszy
zanurzona w twoich oczach
czarne dziury źrenic
pochłaniają mnie atom po atomie
czeka na mnie śmierć
otulona płaszczem próżni
nie dla mnie jest
niebo twych tęczówek
ja muszę dryfować
po nieznanej galaktyce duszy
odkryć twoją gwiazdę co zgaśnie
jak iskra życia w twym ciele
wypalona miłością
zacznie się zapadać
unicestwiając mały pył, którym jestem
odejdę z twoim sercem
pozostawiając ci
kolejną czarną dziurę w duszy
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)