wbijam sobie nóż
z precyzją milimetrów
patrząc na ostrze
z którego spływa krew
wiedząc dokładnie
gdzie zaboli najmocniej
pcham je coraz głębiej
dotykając
najdelikatniejszej cząstki
chwilę później
gwałtownie odrzucam
narzędzie zbrodni
ściskam ranę
głaskam
bandażuję
przepraszam
we łzach
pytając dlaczego
gubię odpowiedź
w gąszczu szeptów
drżę
obejmując swoją duszę
wystraszona patrząc
w swoje ciemne odbicie
chcę uciec jak najdalej
trzymając się jak najmocniej
za ręce które ranią
i kochają
jednocześnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli po przeczytaniu wiersza/prozy najdzie Cię jakaś myśl - podziel się nią. Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii i przemyśleń :). Z góry dziękuję!