czwartek, 20 września 2018
Zakochana rzeka
Palce deszczu pieszczotliwie dotykały potężnego grzbietu góry. Jego dłonie ześlizgiwały się po niej w postaci małych, cichych potoków. Te, muskając skalne plecy, zsuwały się, by zasilić rzekę, która zakochana w górze od dawna, leżała pokornie u jej stóp. Teraz zaś, dzięki wodzie z nieba, podnosiła się stopniowo, złakniona dotyku kochanki. Chciała zaprezentować się z jak najlepszej strony, toteż zbudziła swe spokojne ciało i tańczyła przed górą, demonstrując swoją niszczycielską siłę. Skała stopniowo poddawała się wdziękom płynącej wody, bezsilnie tuląc się do jej kryształowych ramion. Rzeka naciskała na górę coraz mocniej, rozpaczliwie pragnąc dostać się do jej wnętrza. Jednak pomimo usilnych starań, serce wybranki pozostawało martwe, zimne i niewzruszone, poza jej zasięgiem. Kiedy deszcz przestał padać, rzeka poddała się. Opadała powoli opuszczona i zrezygnowana, delikatnie przejeżdżając po raz ostatni po skalistym ciele swojej kochanki. Ciężkie chmury, jakby zawstydzone, odsuwały się z nieba, ustępując miejsca słońcu. Gdy jego promienie przebiły się na ziemię, padły na skulone ciało wody, które zalśniło w jego blasku. Po potężnym górskim grzbiecie ściekały ostatnie krople deszczu, jakby skała uroniła ukradkiem łzy. Te wyschły jednak szybko, zanim zdążyły dotrzeć do rzeki, a góra już na zawsze pozostała samotną, nagą skałą.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli po przeczytaniu wiersza/prozy najdzie Cię jakaś myśl - podziel się nią. Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii i przemyśleń :). Z góry dziękuję!