poniedziałek, 1 października 2018

znikam

uśmiecham się ginąc w promieniach
twego uśmiechu znikam
podziwiając słońce spalam się
niewidzialnym płomieniem w jego blasku
tracę kontury zamazuje się
moja istota i stapia się
w przeźroczyste powietrze
niewyraźnie drgające
w złocistej poświacie

czwartek, 27 września 2018

samozniszczenie

wbijam sobie nóż
z precyzją milimetrów
patrząc na ostrze
z którego spływa krew
wiedząc dokładnie
gdzie zaboli najmocniej
pcham je coraz głębiej
dotykając
najdelikatniejszej cząstki

chwilę później
gwałtownie odrzucam
narzędzie zbrodni
ściskam ranę
głaskam
bandażuję
przepraszam
we łzach
pytając dlaczego
gubię odpowiedź
w gąszczu szeptów

drżę
obejmując swoją duszę
wystraszona patrząc
w swoje ciemne odbicie
chcę uciec jak najdalej
trzymając się jak najmocniej
za ręce które ranią
i kochają
jednocześnie

wtorek, 25 września 2018

ciało

moje ciało uciekało-

nogi pobiegły radośnie przed siebie
ręce przytuliły kogoś i odeszły
głowa oderwała się by w spokoju myśleć
oczy obróciły się w kierunku nieba
usta rozciągnęły się leniwie w uśmiechu
włosy odleciały głaskane przez wiatr
korpus poturlał się na bok i odpoczywał
serce podskakiwało wesoło własnym rytmem
płuca westchnęły głęboko powietrzem

moje ciało uciekało przede mną

a ja w formie duszy
kołysałam się bezsilna w pustce
patrząc z rozpaczą
jakie to wszystko było szczęśliwe
beze mnie

sobota, 22 września 2018

dusza

w szarym pyle
przyniesionym przez wiatr
błysnęła iskra
i powstała dusza
w chwale potęgi
pięła się do góry
płomieniami hartując
puste ciało
rozbudziła życie
rozpalając martwe serce
i nadała zwykłemu zwierzęciu
sens człowieczej egzystencji

czwartek, 20 września 2018

Zakochana rzeka

Palce deszczu pieszczotliwie dotykały potężnego grzbietu góry. Jego dłonie ześlizgiwały się po niej w postaci małych, cichych potoków. Te, muskając skalne plecy, zsuwały się, by zasilić rzekę, która zakochana w górze od dawna, leżała pokornie u jej stóp. Teraz zaś, dzięki wodzie z nieba, podnosiła się stopniowo, złakniona dotyku kochanki. Chciała zaprezentować się z jak najlepszej strony, toteż zbudziła swe spokojne ciało i tańczyła przed górą, demonstrując swoją niszczycielską siłę. Skała stopniowo poddawała się wdziękom płynącej wody, bezsilnie tuląc się do jej kryształowych ramion. Rzeka naciskała na górę coraz mocniej, rozpaczliwie pragnąc dostać się do jej wnętrza. Jednak pomimo usilnych starań, serce wybranki pozostawało martwe, zimne i niewzruszone, poza jej zasięgiem. Kiedy deszcz przestał padać, rzeka poddała się. Opadała powoli opuszczona i zrezygnowana, delikatnie przejeżdżając po raz ostatni po skalistym ciele swojej kochanki. Ciężkie chmury, jakby zawstydzone, odsuwały się z nieba, ustępując miejsca słońcu. Gdy jego promienie przebiły się na ziemię, padły na skulone ciało wody, które zalśniło w jego blasku. Po potężnym górskim grzbiecie ściekały ostatnie krople deszczu, jakby skała uroniła ukradkiem łzy. Te wyschły jednak szybko, zanim zdążyły dotrzeć do rzeki, a góra już na zawsze pozostała samotną, nagą skałą.